Od geniusza do biednego weneryka. Pozdrowienia z 18 wieku.

Życiorys i prace Kamsetzera są poza Polską nieznane. Niewiele wiemy o jego życiu, a jego maleńki portret na kości słoniowej autorstwa Karola Bechon, reprodukowany jest przy każdej okazji, ponieważ to jego jedyny znany nam wizerunek.

 

Johann Christian Kamsetzer urodził się w Dreźnie w ewangelickiej rodzinie w 1753 roku. Był jednym z trojga dzieci Johanna Christiana (piekarza) i Marii Rosiny. Na pewno już w 1771 roku uczęszczał na studia w Akademii Drezdeńskiej. W 1773 wstąpił na służbę u króla polskiego na stanowisko konduktora. Do 1776 roku nie był postacią pierwszoplanową pośród architektów i budowniczych na dworze, ale musiał wydać się zdolnym architektem, skoro król wysłał go w podróż. Niestety ze strony króla motywacja wysłania właśnie Kamsetzera (a nie kogoś innego) za granicę pozostaje nieznana. Można tylko zaryzykować ogólne twierdzenie, że Poniatowski wspierał bardzo różnorodne artystyczne inicjatywy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przede wszystkim Kamsetzer uważany jest za współtwórcę stylu Stanisława Augusta. Najważniejsze zrealizowane przez niego prace na zlecenie króla to rozbudowa Pałacu na Wodzie w Łazienkach (1787-1788) wraz z opracowaniem jego północnej fasady i zaprojektowanie wnętrza Sali Balowej (wykończona w 1793). Sala na planie prostokąta, na osi podłużnej kominki w kształcie przyściennych portyków, nad nimi rzeźby orłów szykujących się do lotu. Ściany pokryte malowidłami nawiązującymi do tych Rafaelowskich w Watykanie. Inną ważną realizacją na terenie Łazienek był amfiteatr – teatr na wodzie (1790-93), wzorowany na teatrze w Herculanum (który artysta zwiedzał podczas swojej podróży do Włoch w 1781 roku).

Kamsetzer pracował także dla magnatów, wznosząc budynki typowo miejskie, jak Pałac Tyszkiewiczów (1786-1792). Jego fasada została opracowana całkowicie płasko, a okna łukowate (angielskie) architekt zastosował jako pierwszy w Polsce.

Jego pałac w Siernikach dla Katarzyny z Raczyńskich Radolińskiej (1786-1788) to znakomity przykład harmonii i proporcjonalności klasycystycznej bryły oraz doskonałego zastosowania zasad palladianizmu.

Drobniejsze prace to projekty mauzoleum Poniatowskich (1784), ale także pawilonów chińskich w Łazienkach (1785) oraz dekoracje Oranżerii z 1788.

Kamsetzer przyjaźnił się z Szymonem Bogumiłem Zugiem, z którym łączyło go wspólne pochodzenie, a także z Marcello Bacciarellim, którego traktował jak swojego powiernika. Zachowała się obszerna korespondencja pomiędzy nimi i wiadomo, że Kamsetzer bywał u niego w domu i znał jego rodzinę.

Przeczytać o nim można: najwybitniejszy architekt króla w ostatnich latach jego rządów; wybitny przedstawiciel klasycyzmu w polskiej architekturze. Warto jednak zaznaczyć, że pomimo tak krótkiego życia Kamsetzer był artystą wszechstronnym – zajmowała go nie tylko architektura wielkiego formatu i opracowanie dekoracji wnętrz – Zamku Królewskiego, Pałacu na Wodzie, ale też projektowanie ogrodów (pawilony, mostki, galeryjki, kaskady), a nawet techniki graficzne (eksperymenty z akwatintą) oraz iluminacje.

Podróże były nobilitacją i wstępem do dalszej błyskotliwej kariery. Ciekawe, że zaledwie 3 lata po zatrudnieniu na dworze polskiego władcy młodziutki architekt pisze do króla list: Jest podróż do Konstantynopola z obecnym poselstwem. Stamtąd mógłbym z generałem Coccey udać się do Grecji, zobaczyć oraz rysować najpiękniejsze starożytności tego kraju, które to szczęście rzadko można mieć. Odpowiedzią jest zgoda i przyznanie zadatku pieniężnego (84 dukaty).

W chwili rozpoczęcia podróży artysta miał zaledwie 23 lata. Kilka lat później udał się (tym razem samodzielnie!) w kolejne artystyczne wojaże. Od 1780 do 1782 r. był w Wiedniu, Italii (wraz z Sycylią), na Malcie, w Paryżu, Londynie, krajach niderlandzkich, aby powrócić przez rodzinne Drezno oraz Berlin do Warszawy. I chociaż Kamsetzer nie był najbardziej cenionym architektem z kręgu króla Stanisława Augusta, nie był też bliską mu osobą (jak Bacciarelli) i w późniejszym okresie często widziano go tylko jako zdolnego „dekoratora wnętrz”, został wyróżniony i w wieku niespełna 30 lat miał za sobą odbyte podróże, jakich wielu mogło mu zazdrościć. Wydaje się, że był nawet na tym punkcie nieco przeczulony; tak bardzo chciał królowi i dworzanom udowodnić, że owocnie i pracowicie spędził czas za granicą, przy tym przejmował się opiniami innych, którzy mogliby mu zazdrościć.

Musiano w Warszawie nieco mówić o tej tureckiej wyprawie, gdyż niezastąpiony Szwajcar Johann Bernouilli, podróżujący po Polsce na przełomie lat 70. i 80. pisał: jak mnie poinformowano, ten zdolny wychowanek drezdeńskiej Akademii Sztuk Pięknych został na koszt króla wysłany do Konstantynopola i Grecji, aby przeszedł tam gruntowne przeszkolenie i aby następnie piękno starego budownictwa greckiego przeszczepił na grunt Polski.

Jego życie było intensywne. Niestety Kamsetzer nabawił się tzw. „francuskiej” choroby, która doprowadziła do jego przedwczesnej śmierci. Nie wiemy, w jakich okolicznościach. Mogło być to jakieś miasto portowe o złej sławie (jak Neapol), być może Paryż, ale mogła to być także Warszawa lub inne miasto w Polsce. Kuracje w Karlsbadzie i Cieplicach na niewiele się zdały. Zresztą sytuacja polityczna i utrata niepodległości także miały negatywny wpływ na jego karierę, a zapewne i zdrowie. Nie mogąc otrzymać wsparcia finansowego, tuż przed śmiercią prosił Stanisława Augusta o rekomendację u Repnina, pisząc w Rosji zamierzam spróbować szczęścia w przyszłości. 25 listopada 1795 roku Kamsetzer odszedł w nędzy, zostawiając spodziewającą się dziecka żonę i długi. Jak donosił Poniatowskiemu Bacciarelli, zmarł na chorobę wrzodową z czkawką kilkudniową, która go opuściła dopiero na kilka godzin przed zgonem.

 

Kamsetzer został pochowany na cmentarzu ewangelickim w Warszawie. Jego mogiła nie jest zindentyfikowana.

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *