Bolączki kultury współczesnej

Negacja tradycyjnego, mieszczańskiego porządku zdominowanego przez białego mężczyznę ze świata Zachodu brzmi już jak przebrzmiała melodia. Od ponad czterdziestu lat obserwujemy nieprzerwane próby obalania dawnych ram, zasad, praw; władzy, kultury, percepcji, zwyczajów itd. Jedną z głównych metod działania jest relatywizm. Zgodnie z nim, historie mogą być różne, w zależności od punktu widzenia uczestników. Nie ma tu miejsca na prosty związek przyczynowo – skutkowy.

Wiele uwagi poświęca się również podważaniu tradycji, symboli i religii, co nadal przynosi pożądane efekty w kraju takim, jak Polska. Można być pewnym, że jakaś wystawa lub happening wywołają emocje, powstanie wiele artykułów, a w telewizyjnych studiach rozmaici „eksperci” będą debatować na temat ożywczej roli sztuki. Skandal nobilituje przeciętną produkcję i zagłusza wartościowe wypowiedzi[1]. Odrębną kwestią jest umiejętność odróżnienia czegoś mało wartościowego i obliczonego tylko na wywołanie „afery” od pracy, która niesie jakąś wiadomość albo stawia poważne pytania. Niestety, wiele „artystycznych” zjawisk, w teorii zajmujących się zagadnieniami inności czy wykluczenia, należy tak naprawdę do mainstreamu, który zagubił się w jałowości i nijakości i jak mantrę powtarza te same frazy, kompletnie niezrozumiałe dla mas. Inną sprawą jest fakt, że wielu ludzi (także wykształconych) nie rozumie, czym jest sztuka współczesna (nowoczesna) i jakimi środkami operuje. Często jest ona przez nich kompletnie odrzucana i negowana. Zdaniem Szczerskiego, paradoksalnie autorami skandali z reguły nie są sami artyści, ale narastająca wokół ich miernej twórczości niekompetentna krytyka[2].

Wymieniony wcześniej „główny nurt” jest od lat związany ze środowiskami lewicowymi, a przestrzeń dzisiejszej sztuki pozostaje w ogóle niezagospodarowana przez prawicę[3]. Choć bardzo złożone i zróżnicowane, to środowisko musi nadrobić braki i podjąć dyskusję z bieżącymi wydarzeniami artystycznego świata[4]. I nawet, gdy czasami ma rację w swoich krytykach, nie może tylko biernie i na ślepo kontestować wystawy i nazwiska. Prawicowi pisarze, publicyści, filozofowie i akademicy powinni pogłębić swoje zainteresowanie tą częścią kultury. Chociaż ironia Waldemara Łysiaka, opowiadającego o zachwycie zwiedzających nad przypadkowo zostawionym przez robotnikami rusztowaniem[5] nie jest bezzasadna, całkowite niezrozumienie i porzucenie sztuki współczesnej to błąd.

Z drugiej strony, rację ma Andrzej Szczerski, który mówi, że nie posiadamy dystansu czasowego, który pozwoliłby na refleksję i ocenę, czy dane zjawisko okazało się w istocie ważne dla dziejów kultury[6]. I to nawet, jeśli powstają jakieś dzieła wybitne.

Konkluzja autora jest dość jasna – ponieważ bycie prawicowcem w Polsce samo w sobie często jest przejawem nonkonformizmu, prawica mogłaby to wykorzystać. Postawa awangardowa, typowa dla sztuki współczesnej, jest dziś niezwykle bliska prawicy w Polsce – przyznawanie się do wartości prawicowych ma dziś w Polsce charakter par excellence „awangardowy”. Udział prawicy w tworzeniu i merytorycznej krytyce sztuki w Polsce jest gwarancją niezbędnego wielogłosu. Dzisiejsza prawica polska powinna (…) pokazać, że kwestie twórczej wolności nie są tylko domeną lewicy. Nie oznacza to prostej zamiany miejsc i „sztuki prawicowej” jako jedynego dopuszczalnego uczestnika życia publicznego. Sztuka zawsze będzie charakteryzować polifonia głosów. Chciałbym jednak, aby prawica polska stała się gwarantem zaistnienia takiej polifonii, a przez to przyczyniła się do budowy nowoczesnej tożsamości Polski. Jednym słowem, horyzontalność w dzisiejszej sztuce nie istnieje. Centrum zostało zdominowane przez lewicę, a prawica sytuuje się gdzieś na peryferiach peryferii. To jeden z paradoksów.

Niestety w publikacji Andrzeja Szczerskiego brakuje przykładów i operowania konkretami oraz pomysłami działania. Wydaje się, że poza autorem nikt tego wątku nie podjął.

Kolejne wyzwanie, któremu sztuka dzisiejszych czasów musi sprostać, to jej rosnące upolitycznienie. Produkcje artystów stają się użytecznym młotem w ideologicznej i politycznej walce, tracąc swój sens i przesłanie. Jak pisał Antoni Libera na łamach „Teologii Politycznej”: Współczesna kultura humanistyczna, a zwłaszcza literatura, sztuki plastyczne i widowiskowe, zdominowana jest i rozdzierana, z jednej strony, przez tendencje anarchistyczne i obrazoburcze, a z drugiej: egotyczne i ekshibicjonistyczne[7]. Być może właśnie dlatego kryzys sztuki przekłada się na zniechęcenie odbiorców i niechęć do poznawania sztuki, powodującą pomijanie wartościowych i ważnych wystaw. Dzisiejsza kultura humanistyczna jest sparaliżowana, zdaniem Libery, ponieważ popadła w „babilońską niewolę” komercji i zarazem poddana jest fetyszyzacji idei i wartości.

Kultura, a także sztuka tracą z powodu żądzy rozgłosu, ekshibicjonizmu i narcyzmu, a może przede wszystkim z uwagi na anarchistyczne tendencje do przekraczania coraz to większych tabu[8]. Tu także brak polifonii głosów – jest anarchia, destrukcja i egotyzm jako centrum wyznaczające kierunek, natomiast szukanie odpowiedzi na uniwersalne pytania dotyczące człowieczeństwa stanowi niepożądany margines.

Diagnozy Szczerskiego i Libery dotyczą paraliżu dzisiejszej kultury i sztuki – nie ma w nich miejsca na wielogłosowość i pluralizm nurtów. Martwią słowa Libery:

„okręt sztuk” płynie obecnie cieśniną między Scyllą wynaturzonej rewolty (rewolty dla samej rewolty) a Charybdą zwyrodniałego indywidualizmu (egocentryzmu jako usankcjonowanej wartości)[9]

Narracje centrum zdominowały język sztuki, propagując bezrefleksyjną anarchię, skandal, bunt dla samego buntu. Peryferia – prawicowe, niepolityczne, niefeministyczne, konserwatywne, a także chcące mówić o refleksji nad kondycją człowieka i sferze sacrum – są na marginesie, pozostają niezainteresowane i zbyt emocjonalnie nastawione. Nie ma nic twórczego w nieustannej destrukcji, a burzenie starych skostniałych norm jest zdecydowanie passe. Język sztuki powinien ulec zmianie, a artyści powinni szukać nowych (czyli właśnie starych i odłożonych do kąta) inspiracji – tam, gdzie dotąd myśleli, że nie ma nic ciekawego. Publiczność, obojętnie o jakich poglądach, nie może być bierna i zawsze zdystansowana. Jeśli taka hierarchia będzie się utrzymywać, nigdy nie będzie działać wielogłosowość sztuki, a mainstream zdominuje każde trzeźwe myślenie.

 

do tekstu o kulturze i sztuce

Anna Stępniak


[1] A. Szczerski, Dlaczego polska prawica powinna zainteresować się sztuką współczesną, w: Pressje, wersja internetowa (pdf), s. 61-66.

[2] Ibid.

[3] Oba pojęcia są szerokie i dosyć umowne, często rozumiane dość intuicyjnie. Na potrzeby tego tekstu za prawicę uważa się osoby o profilu konserwatywnym w sferze podzielanych wartości (religijnych i/lub patriotycznych i/lub antykomunistycznych i/lub dotyczących sfery obyczajowej itd.)

[4] A. Szczerski, op. cit.

[5] Opowieść dotyczyła otwarcia wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Bonn. Niestety wywiad został z sieci usunięty.

[6] A. Szczerski, op. cit.

[7] A. Libera, Kim jest artysta w dzisiejszym świecie, http://www.teologiapolityczna.pl/antoni-libera-kim-jest-artysta-w-dzisiejszym-swiecie-

[8] Ibid.

[9] A. Libera, op. cit.

Comments

comments

5 Comments
  1. Pani Aniu, dziękuję za ten głos, są w nim mądre, trafne myśli i spostrzeżenia, oraz celne konkluzje. W pełni się pod tym tokiem myślenia podpisuję. Podoba mi się podana tu sugestia, aby nową falę patriotyzmu, konserwatyzmu i szacunku dla własnej tradycji niejako „wypromować” jako przejaw „nonkonformizmu” i swoistej „awangardy” – co jest oczywistym paradoksem i chichotem historii, w czasach, w których dotychczasowa „lewicowo-new age-owska” awangarda stała się powszechnie obowiązującą normą. Bardzo podoba mi się, że tworzy Pani ten blog i podejmuje w nim tego rodzaju kwestie (niełatwe, a przecież dotyczące nas wszystkich i to w coraz większym stopniu). Życzę powodzenia w dalszym jego prowadzeniu, trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie 🙂 Tomek

  2. Siedząc przed komputerem, słuchałem w tle TV Republika i leciał jakiś program, w którym mówiono coś o portalu bardzomimilo.pl zaciekawiło mnie, wszedłem (głównie ze względu na Panią) i juz zostałem… bardzo ciekawy tekst… W koncu mozna przeczytac cos innego! Gratulacje i czekam na nowe teksty! mark

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *