Masłem orzechowym przełamuj kryzysy

Przez większość swego dorosłego życia, a tym bardziej dziecięcego, nie byłam entuzjastką peanut butter. Lecz pewnego ranka, całkiem niedawno, zjadłam to smarowidło na kromce chleba i wpadłam. Jak śliwka w kompot.

 

Szczerze wyznając, znów mam twórczy kryzys pisarski i nie wiem, o czym pisać (na łamach tego magazynu). Właściwie, tematów do przerabiania jest mnóstwo, ale czy warto je podejmować? Weźmy takiego Łelbeka (czyli Houellebecqa). Jest teraz na ustach wszystkich, bo to najbardziej popularny pisarz we Francji, a także i u nas. A ponieważ przeczytałam na razie tylko jedną jego książkę, jestem na tym wczesnym etapie ogromnego entuzjazmu pełnego ekscytacji i nie mogę doczekać się, aby sięgnąć po kolejne publikacje. Ale przecież ten gość to mizantrop i fatalista, który wieszczy same złe rzeczy. Więc czy to miałby być przyjemny temat do refleksji?

Na stole w salonie piętrzą się jeszcze inne książki, które czekają, by wziąć je do ręki: Inteligencja społeczna Golemana (początek zapowiada, że całość będzie świetna!), Magnetyzer Konrada Lewandowskiego (kryminał, którego fabuła została osadzona w przedwojennej Warszawie) oraz Ludzkie oblicza boskiej prawdy Jerzego Kopani. Po tylu latach dystansu do filozofii, nareszcie poczułam do niej coś miłego. Dlaczego? Bo zarówno Kopania, jak i Roger Scruton (po którego sięgałam wcześniej), piszą o św. Tomaszu z Akwinu, Heglu i Kancie w taki sposób, że nie muszę się zmuszać do czytania o dylematach moralnych albo dociekaniach, co ludzkości przyniosło oświecenie. I nagle wszystko łączy się w mojej głowie tak, jak powinno: filozofia z psychologią, psychologia z socjologią…

 

 

A może powinnam z większym zainteresowaniem podejść do ironii, jako do klucza, który otworzy drzwi mego pisarsko-publicystycznego sukcesu? Zauważyłam niedawno – po przeczytaniu wywiadu z dr hab. Małgorzatą Jacyno – że istotnie żyjemy w epoce dominacji kultury ironii. Że poprzez kwiecisty, żwawy język (często pełen wulgaryzmów i kolokwializmów, a zwłaszcza porównań, które deprecjonują ludzi o odmiennym stylu życia), poprzez wypowiedzi, w których co drugie słowo wykrzywia odbiorcom gęby w szyderstwie – ich nadawcy czują się bardzo pewni siebie: są uwielbiani i wynoszeni na piedestał. Ale przecież pod tą warstwą kpiarstwa nie ma nic – a w każdym razie nic spektakularnego, ani wartościowego, ani dobrego. Jedynie 49 lajków pod najbardziej ironicznym komentarzem na fejsbuczku, który jednak niczego nie wnosi w niczyje życie.

Ludzkość od początku swego istnienia, a szczególnie od momentu drastycznego skoku cywilizacyjnego, przemysłowego i komunikacyjnego, zalewana jest złymi wiadomościami. Trudno też powiedzieć, jakie mają i będą mieć dla nas znaczenie i ile jest prawdy w tym, co powiedziała osoba X, choćby była uważana za najmądrzejszą w całym Układzie Słonecznym. Jeśli by wszystko brać tak zupełnie na serio, lepiej by było już dawno dokonać jakiejś „emigracji” z naszego ziemskiego świata. A jednak codziennie dzieje się coś fascynującego, codziennie coś nas zaskakuje, także pozytywnie (albo choćby neutralnie). Co chwilę jesteśmy świadkami czegoś nowego, na co jeszcze wczoraj nikt by nie wpadł albo nie miał by odwagi, by tego dokonać. Choć przecież, pozornie, jak głosi postmodernizm, wszystko zostało już zrobione i wymyślone. A jednak każdego dnia czegoś się uczymy. Czy to właśnie nie jest niesamowite?

Ponieważ jesienna aura sprzyja ponurym refleksjom, trzeba robić wszystko, by się im nie poddawać. Póki co, gatunek homo sapiens sapiens nie wymyślił niczego lepszego w celu poprawy nastrojów, jak jedzenie i sport. I taka jest prosta prawda. Dlatego idę sobie zrobić kolację: kanapki z masłem orzechowym. Odkryłam, że to smarowidło poprawia nastrój i wprost idealnie komponuje się z herbatą Earl Grey albo kawą z dodatkiem mleka kokosowego. Sport będzie jutro rano.

 

PS Można też zrobić sobie tatuaż z elementem średniowiecznego manuskryptu. Na przykład taki oto fragment z czternastowiecznego Psałterza Floriańskiego: psalterzflorianski

Anna Stępniak

 

 

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *